Kościół w Żelowicach – historia budowy

        Żelowice to maleńka wieś 10 km na wschód od Niemczy. Na szczycie niewielkiego wzgórza, kryjącego złoże bazaltu stanął w 1867r. niewielki kościółek pw. Podwyższenia Krzyża św. Nie jest to jednak typowa, neogotycka, niewielka świątynia wiejska jakich wiele spotkać można w Sudetach i na Przedgórzu. Zapewne przez wygląd czerwonej, maszynowej cegły i typowych neogotyckich form nie wzbudza on większego zainteresowania przejezdnych. Milczą o nim nawet opisy map czy popularne katalogi zabytków architektury. Historia kościółka jego architektura i wyposażenie jest bardzo ciekawa. Powstał on jako wypełnienie testamentu hrabiny Karoliny von Wimmersberg z domu von Mettich i Mohr. Jak bardzo wiernie wypełniono wolę zmarłej niech świadczą słowa jej testamentu, które zastąpić mogą sporą część współczesnego opisu.

Żelowice. Widok kościoła od strony prezbiterium

Żelowice. Widok kościoła od strony prezbiterium

„W Żelowicach na wzgórzu (Butterberg) w pobliżu alei lipowej ma zostać zbudowany kościółek; najpóźniej w dwa lata po mojej śmierci ma być on wykończony i mają zostać w nim złożone szczątki moich przybranych rodziców mojego małżonka oraz moje. Co zaś tyczy się wystroju wnętrza i decyzji względem płyt oraz inskrypcji nagrobnych proszę o rady jego ekscelencję Tajnego Radcę i Mistrza Ceremonii Majestatu Królewskiego Pana Rudolfa hrabiego von von Stillfried – Alcántara.

Żelowice. Neogotycki ołtarz w prezbiterium

Żelowice. Neogotycki ołtarz w prezbiterium

W ostatnim czasie często omawialiśmy ten temat i nasz gust oraz opinie były bardzo zbliżone. Kościółek musi być wyposażony tak, by można było w nim odprawiać mszę, marmurowy ołtarz z obrazem ukrzyżowanego zbawcy, dzwon oraz fisharmonium. W dniach narodzin i śmierci spoczywających w nim mają być sprawowane msze, gdzie śpiewane mają być niemieckie pieśni z towarzyszeniem organów. Fundacja ta, jak i utrzymanie kościółka ma zostać nałożone na majątek Żelowice jako stałe obciążenie. Nad wejściem ma znaleźć się podwójny herb fundatorki; chcę, żeby całość miała charakter nie tylko prawdziwie katolickiego domu bożego, ale również arystokratycznego miejsca spoczynku i dlatego chciałabym również, żeby w decyzjach budowlanych uczestniczył graf Stillfried. Obcym wydać się to może aroganckim żądaniem, ale przecież zostaną tym czynem spełnione życzenia umarłych, zaś zainteresowanie jakie hrabia Stillfried przejawia przy wszystkich tego typu obiektach ułatwi mu spełnienie mej prośby. Kaplica ma znajdować się w ładnym otoczeniu, wzgórze Butterberg ma zostać przemianowane i ponownie obsadzone, po lewej stronie alei, aż do ogrodu pałacowego założyć należy wykonać nowe nasadzenia i znaleźć się ma tam również wygodna droga, nie tak stroma jak obecna; po prawej stronie alei założyć należy ogród owocowy sięgający do krzaków na wzniesieniu.”

Zapewne zgodność poglądów Tajnego Radcy Alcántara i hrabiny wpłynęły na ich decyzję o zawarciu związku małżeńskiego, który pobłogosławił 11.06.1859r. biskup wrocławski.
Hrabina chciała wypełnić wolę swoich zmarłych przybranych rodziców jak i zmarłego pierwszego męża. Budowę nadzorował wrocławski architekt Lűdecke, wykonywał ją majster Bernhardt z Niemczy. 5.05.1865r. położono kamień węgielny. Niewiele później, bo 30.05.1865 hrabina zmarła w Berlinie. Drugi mąż bardzo starannie spełnił wolę żony budując wielki grobowiec, który był zarazem kościółkiem dla mieszkańców wsi i wielkim pomnikiem chwały rodów fundatorki.
Kościółek stoi na szczycie niewielkiego wzniesienia nad Żelowicami, składa się jakby z trzech części. Na dole mieści się obszerna krypta, w której obecnie spoczywają doczesne szczątki fundatorki i jej krewnych. Nad nią zbudowano kościółek, który składa się z wydłużonego prezbiterium i prawie kwadratowej nawy. Do kościółka dobudowano w jeden ciąg mały domek, gdzie miały mieszkać dwie siostry zakonne – szarytki, które miały sprawować stałą opiekę nad utrzymaniem obiektu. Do kościoła prowadzą schody i wchodzi się do niego jakby na piętro. Neogotycka architektura jest wyważona w formach i detalach. Nie ma w nim krzykliwych przeinaczeń i upiększania stylu. Widok elewacji trochę psuje dobudowana w latach 70-tych XXw. kruchta. Dodatkową ozdobą wejścia są oryginalne nagrobki wkomponowane w powierzchnię muru. Niektóre z nich mogą pochodzić nawet z XIV w. Ich pochodzenie jest szczególnie interesujące. Dla podkreślenia chwały rodów hrabia Rudolf von Stillfried – Alcántar sprowadził z Niemiec i Śląska, z różnych miejscowości płyty nagrobne przodków. Olbrzymia większość znajduje się wewnątrz nawy.

Żelowice. Nagrobki w nawie wschodniej

Żelowice. Nagrobki w nawie wschodniej

Wypełniono nimi ściany wewnętrzne obu naw bocznych. Kazał je również pomalować. Należy sądzić, że swoje życzenie zrealizował dokładnie i raczej bezbłędnie. Był wszak Rzeczywistym Tajnym Radcą i Mistrzem Ceremonii Majestatu Królewskiego. Musiał się więc znakomicie znać na herbach rodów szlacheckich – i na pewno pomalowane są one we właściwe barwy. Kolory są nieodłączną treścią szlacheckich herbów, które mają czasami identyczny kształt, a różnią się np. tylko kolorem tła, czy jednego detalu.
Natomiast nie można mieć pewności co do kolorów szat poszczególnych postaci zmarłych przedstawionych na płytach nagrobnych. Trzeba bowiem wiedzieć, że nagrobki kamienne: rycerskie, mieszczańskie, czy nagrobki osób duchownych były bardzo często polichromowane. Przez kilka wieków tkwiły w murach kościelnych wewnątrz i na zewnątrz budynku. Często kładziono je na posadzkach po których chodzili ludzie. Zanim hrabia umieścił je w kaplicy w Żelowicach w 1867r. po pierwotnych warstwach malarskich nie było już śladu. Pozostały tylko wiedza o dawnych epokach, domysły i przypuszczenia jakimi kolorami były pomalowane sprowadzone nagrobki.
Spoglądając na wielki zbiór zgromadzonych nagrobków można tutaj właśnie zrozumieć filozofię życia i śmierci ludzi sprzed 400-500 lat. To tu zaczyna się dla zwykłego turysty najciekawszy moment zwiedzania Żelowic. Nagrobków renesansowych w Sudetach mamy ponad tysiąc, ale niemal wszystkie pozbawione są warstwy malarskiej. Stan zachowania płyt nagrobnych w Żelowicach jest bardzo dobry. Można dokładnie rozpoznać herby zmarłego, herby rodziców i często dziadków. Cykl zabytkowych nagrobków pokazuje modę, zbroje paradne i zbroje bojowe. Wzruszające są nagrobki dziecięce. Jakże wiele bólu przynosiła śmierć tych małych ludzi wśród najbliższych… Jak wiele staranności jest w rzeźbie ich szat. Wszystko w kolorach. Herby i ich klejnoty mają kolory prawdziwe, stroje zmarłych kolory prawdopodobne. Na analizę poszczególnych nagrobków zapraszamy czytelników w kolejnych „Sudetach”
Wyposażenie kościółka też jest dobrym poziomie artystycznym. Bardzo ładna jest droga krzyżowa i ołtarz główny naśladujący gotycki tryptyk. Współczesność niewiele zmieniła we wnętrzu. Wyjątkowo niezgrabnie wygląda dobudowana stalowa empora organowa z takimi krętymi schodami. Chwała jednak mieszkańcom i proboszczowi za zachowanie takiej perełki, bo w Sudetach najczęściej bywało odwrotnie z podobnymi kaplicami.
Warto do Żelowic przyjechać przy okazji odwiedzania ogrodu w Wojsławicach.

Witold Hermaszewski

Reklamy

Informacje o Witold Hermaszewski

Jestem przewodnikiem po Sudetach i Wrocławiu oraz pilotem wycieczek zagranicznych. Z wykształcenia jestem inżynierem mechanikiem, a z zamiłowania krajoznawcą. Prowadzę szkolenia na przewodnika sudeckiego, mam kilkanaście tysięcy zdjęć ze Śląska oraz innych regionów Polski. Prowadzę wycieczki po Czechach i Niemczech. Interesuję się architekturą i sztuką, geologią i geomorfologią, ochroną przyrody i historią. Region sudecki to moja pasja.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Sudety polskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s